365 dni – zakładamy fundację

Na początku czerwca mija 365 dni od momentu, gdy projekt #grycharytatywne ujrzał światło dzienne.

Gdy pomysł narodził się w mojej głowie, to uwierzyłem, w jego powodzenie. Chciałem jak najszybciej wdrażać #GCH święcie przekonany, że lada chwila zaczną spływać pieniądze z grantów. Przekonanie o sukcesie projektu przyćmiło mi ogrom przedsięwzięcia którego się podjęliśmy. Z kolejnych grantów odpadaliśmy z powodu braku osobowości prawnej. Mieliśmy kilka spotkań z potencjalnymi inwestorami, którzy chcieli mocno spieniężyć projekt, na co się nie zgodziłem.

Nakładem własnym prowadziliśmy cząstkowe badania użyteczności, rysowałem kolejne ekrany, ale nie potrafiłem przeskoczyć ściany wdrożenia. Dotarłem do Stowarzyszenia Koduj dla Polski. Pomimo szczerych chęci ze strony ludzi w to zaangażowanych projekt stanął w miejscu.
Dotarło do mnie, że takiego projektu nie robi się w rok, ani w dwa lata. Pomimo dość skutecznego nagłośnienia projektu, nie znalazł się inwestor/fundacja/partner, który chciałby wejść w projekt zachowując jego charytatywny charakter. Pomimo, że bardzo chciałem tego uniknąć, postanowiłem założyć fundację. Unikałem tego z kilku powodów, ale brak czasu był najważniejszym. Jednak chciałbym uniknąć syndromu „niech ktoś”. W ten oto sposób, z końcem maja, podpisałem akt fundacyjny i złożyłem papiery do KRSu. Wpis do KRSu uzyskaliśmy tydzień temu.
Teraz już jako Fundacja #GryCharytatywne będziemy dalej realizowali projekt. Nadal jesteśmy otwarci na potencjalnych partnerów.

M.